środa, 27 marca 2019

Z mchu i paproci czyli moje Borostwory



Biorę udział w fajnej zabawie.Sporo osób szyje z przydzielonych materiałów( 4 kawałki) + swoje pracę pod tytułem z nagłówka.

Oto moje -

Wszystkie fajne acz jeden odstawał kolorystyką od tego co sobie umyśliłam.No to zmiana.I na wesoło ;)))).

Czasu mam naprawdę niewiele.Od ponad roku ( o jej ,to już tak długo?!?) szyję firany,zasłony i dodatki.Siedzę czasem i po 10 godzin w pracy to potem już na widok własnej maszyny robi mi się słabo;)))). Niemniej podjęłam wyzwanie,to chciałam skończyć.Inaczej nawet bym nie zaczynała,jakoś nie umiem szyć "dla siebie".

Praca podpisana,zapakowana,wysłana,to mogę pokazać pomyślałam;)))
Zdjęcia mi nie wychodzą ostatnio ale komórką robione to jest jak jest.To była świetna zabawa i tak należy potraktować obrazek.:)))

niedziela, 24 lutego 2019

Zabawa czyli interpretacja luźna obrazka Rebecca Vincent

już wiem że nie nadaję się do takich prac jeśli robię to rozciągając w czasie.
Kiedy szyję jednym ciągiem,ewentualnie dzień po dniu w takim jakimś transie to wiem że wyjdzie.Niestety,szyję w pracy całymi dniami to w domu już czasu brak a czasem i chęci.Do tego chorowałam.W sumie wykorzystałam kilka wolnych niedziel ale ponieważ to dość odległe dni w czasie, nie jestem zadowolona z obrazka który powstał.
Do tego nie jestem zadowolona ze zdjęć.Nie umiem zrobić lepszych telefonem.Próbowałam tak i siak .Na razie aparatu fotograficznego nie kupię,co innego czeka w kolejce i jest jak jest;(.
Ha,w sumie dlatego nie mam tzw "ufoków".Jeśli pracy nie skończę to pozamiatane.
Jak wygląda obrazek który miał być inspiracją ?
A proszębardzo :



a teraz mój :


Niebo....niebo powstawało etapami i ręcznie.Brałam kawałki tiulu i pikowałam muliną.


To mi się podobało;)))
Potem zrobiłam ZIEMIĘ.A potem resztę.Reszta to w zasadzie demoniczny pomarańcz pikowany z wolnej ręki tak i siak i owak.


Fajnie wyszła mi lamówka.To ptaki na niebieskim i pomarańczowym tle.Pierwszy raz tak szyłam lamówkę i jestem zadowolona;).
I to byłoby na tyle w sumie....;)

niedziela, 11 listopada 2018

Biało-Czerwona czyli konkurs na Dzień Niepodległości




Wiedziałam od samego początku że nie będę szyła na ten konkurs.Kolory nie moje i takie tam patriotyczne zapędy też jakoś do mnie nie pasują ostatnio.No ale...

Termin minął ,gdy przeczytałam iż został przedłużony o dwa tygodnie.ROK,no prawie rok czasu mnie nie brało ale skoro przedłużyli...

Pomysł kiedyś tam się kłębił w mojej głowie,dojrzewając powoli i uparcie.Podstawą był mój portret ,świetna fotografia autorstwa mojej bliskiej znajomej.
Nie, nie spodobał mi się na początku i też musiał się odleżeć aż w końcu go zaakcepotwałam.
I te czerwienie...
No i tematyka....

Poprosiłam znajomych aby powiedzieli w dwóch ,trzech słowach co znaczy dla nich Polska,Ojczyzna,Niepodległość.Słowa wielkie,patetyczne a my jesteśmy wszak zwyczajni.I takie zwykłe słowa często dostawałam.I wtedy wiedziałam już co chcę.
Zaczęłam od pikowania tła.



Bo pikusie to słowa.Słowa moich znajomych i moje.Słowa wielkie ale i te małe.Bo przecież Ojczyznę tworzymy my,z rodziną,psem,kotem,przyjaciółmi,kumplami z podwórka,znajomymi z netu,historią,powiewem wiatru,ukochanym krajobrazem czy piaskiem na plaży.Są tam imiona,nicki osób mi bliskich,czasem daty,moja rodzina,nazwiska bliskich,nazwiska osób związanych o odzyskaniem niepodległości,jest Marszałek i jego Kasztanka i jest moja Ruda.

Cóż,dopiero na zdjęciach - nie ukrywam słabych,bo robionych w pośpiechu,kiedy już na dworze ciemno było a w domu światło nie takie a czas zgłoszenia do 24....- zobaczyłam że pikowanie ułożyło się dość oryginalnie.Cztery połówki kwadratu.Dwie wypikowane mocno,dwie słabo.I krzywo.No ale pisałam na "gładkim papierze" ,nie używając linijki ani podkładki;). Teraz zrobiłabym to dokładniej,może bardziej idealnie.
Potem naniosłam portret mój.Korzystałam z delikatnej organzy mieniącej się czerwienią i czerwonego acz stonowanego w kolorze tiulu.To były te delikatniejsze elementy obrazu.Hm, moje myśli to krwista czerwień materiału,chciałam by odcinały się od reszty.
Przez przypadek wyszedł mi fajny motyw rozbieganych myśli - to ptaki...

Ptaki,drzewa ,ścieżka przez park.Poranny spacer w deszczu z Rudą to mój świat...No i wyszło trochę patetycznie,trochę patriotycznie a trochę swojsko.

Gdybym miała więcej czasu niż trzy wieczory na stworzenie tej pracy...Eh, na pewno poprawiłabym znów to i owo.Ale wtedy może nie byłaby taka moja ?:))). Bo jest moja,najmojsza .Odbiega od prac pokazanych na wystawie.Nie mam dzióbków,linii prostych ani kunsztownego pikowania.Ot....

niedziela, 20 maja 2018

Gil,znów ten gil a przecież mamy wiosnę;)



Poproszono mnie o poduszkę z gilem;). Myślę że nie wyszła najgorzej;)) . Rozmiar 45*45 z rantem około 50*50cm. Gil z filcu i nici,pikowanie z wolnej ręki;).
Na szarym kawałku solidu to pikowałam.cieniutka warstwa wypełnienia i drugi kawałek czyli fachowa kanapeczka;).Gila ułożyłam kawałeczków filcu,najwięcej co widać czerwonego bo brzuszek być musi;).Dodatkowo brzuszek przed "zamknięciem" (czyli objechaniem bo nicią dookoła) też uwypuklony niewielkim kłębkiem silikonu.Skrzydęłka i ogonek to prawie same nici tylko końcówki z filcu. Gałęzie też filc + nici.Pikowanie tła - biała ale połyskująca nić - pętelki lub wirki jak kto woli bo to wszak zima i wieje i śnieg czyli tło myślę odpowiednie.Do tak wykonanej kanapeczki doszyłam ramki z solidów - czerwonego a potem inny kolor szarości.Wyszedł rozmiar 50*50cm.Tył z jeszcze innej szarości,takiej połyskliwej ze srebrzystą nitką.Potem na wszelki wypadek przelecialam overlockiem a potem rant wokół ,rant jakieś 2 cm ,czyli wymiar ostateczny 45*45 mniej więcej;)))

niedziela, 22 kwietnia 2018

firany,zasłony,firany,zasłony czasem poszewki na poduszki;)

no jest jak jest. Bywa ciężko czasami.I fizycznie i psychicznie.Goni mnie czas, czasem moja "zwierzchniczka" ,czasem mam doła bo nie daję rady,czasem fruwam bo coś wyszło pięknie.Tak bywa.Ostatnie zamówienie było problemem ale jak się trzema zmagać z ogromną zasłoną 4,5metra na 3,08m by z tego uszyc na gotowo 4,5m*2,82m....Masakra w ciasnym boksie.A do tego cztery firany po 4 metry każda.A do tego "mniejsze"zasłony 3metry na 2,82metra na gotowo....Firany z woalu poszły gładko ale te wielgaśne i ciężkie zasłony....Uffff. Jak dobrze że są wolne niedziele;).


Szyłam też dla klientki zasłony z falbaną.Pozytyw i negatyw.Fajnie wyszło;).

I po raz kolejny mój "ulubiony" materiał na firanę...ale spokojnie,dałam radę;))))

niedziela, 15 kwietnia 2018

Huśtawka czyli Cztery pory roku.Swing or Four Seasons.



To miał być dobry pomysł na Pragę....
Wiadomo życie bywa przewrotne i uszyłam z tego dobrej znajomej NARZUTĘ.
Miała być historia życia i jest,miało być przemijanie i jest,miała być miłość ,szczęście i łyżka dziegciu i jest.A do tego miało mieć symbolikę siedliska i jest - Brzozy to ważny element tej historii.
Myślę że wyszła pięknie....
Wymiar -240cm*240cm czyli kolejny olbrzym.Po raz pierwszy w tak dużej pracy odważyłam się zostawić wypikowany tył - czyli nie zakrywać rysunku.Na jednolitym tle wyszło kapitalnie!!! A to zawdzięczam kolejnej znajomej która się zdziwiła - no jak to pikowałaś BEZ plecków?!? No tak.Tak pikowałam z zamiarem ukrycia a szkoda by było bo i właścicielce narzuty "tył" spodobał się ogromnie.
Najpierw uszyłam top.W kawałkach szyłam.Tzn każde okno z porą roku osobno.I wstępnie pikowałam (podkład silikonowy).Potem zszywałam i dodałam ramkę- która była kolejnym wyzwaniem.Chciałam by wzór się schodził idealnie na rogach i mi się udało;)..Na koniec dałam to co widać z tyłu i pikowałam ostatecznie.Ponieważ na początku zamiarem mym było zakryć tył ciut brakowało mi tego beżowego po bokach i z dołu.Dlatego dorobiłam rameczkę z tego samego co z przodu narzuty materiału.Lamówka też z resztek tego materiału i wtręty z jasnoszarego.
It was supposed to be a good idea for Prague .... Life is known perversely and I made a good friend with this NARZUTA. It was supposed to be a history of life and it is, it was supposed to be passing and it is, it was supposed to be love, happiness and a spoon of tar and it is.And this was supposed to have the symbolism of the habitat and is - Brzozy is an important element of this story. I think she left beautifully .... Dimension -240cm * 240cm or another giant. For the first time in such a large work I dared to leave the puffed back - that is, do not cover the drawing. The uniform background came out great !!! And this I owe to another friend who was surprised - how did you quilette WITHOUT your backs?!? Well, yes. I was quilting with the intention of hiding, and it would be a shame that the owner of the bedspread "back" liked it enormously. First, I sewed the top. In pieces I sewed. That's every window with the season of the year separately. I pre-quilted (silicone primer). Then I stitched and added a frame - which was another challenge. I wanted the pattern to come down perfectly on the corners and I succeeded;). At the end I gave what I can see from the back and I finally kissed. Since at the beginning my intention was to cover the back a bit I missed this beige on the sides and from the bottom. That's why I made a frame from the same fabric material front. Trim also from the remains of this material and light gray inclusions.



W zasaddzie najtrudniej było uszyć i wypikować w każdym oknie mniej więcej takiee same pnie brzózek;). Wykorzystałam podkład z grafitowej podszewki,na to nałożyłam białe i artystycznie wycinalam kawałki kory;).Potem biała sieć i czarny tiul a potem pikowanie grafitową nitką.
Każda pora roku ma wspólny drugi element - huśtawkę - stąd nazwa pracy.A potem to już leci historia którą każdy sobie opowiedzieć może sam.
ZIMA - gwiazdki śniegu pikowane srebrną nicią,wszysstkie pikusie z wolnej ręki - bez wstępnego rysowania;).
In principle, the most difficult to sew and peel in each window more or less the same trunks of birches;). I used a foundation made of graphite lining, I put on it white and artistically cut out pieces of bark;) Then a white net and a black tulle and then quilting with graphite thread. Each season has a common second element - a swing - hence the name of the work. And then it's a story that everyone can tell themselves. WINTER - snow stars quilted with a silver thread, all free hand pickups - without pre-drawing;).

sobota, 31 marca 2018

Świat szmat.Czyli jak moje hobby zamieniło się w pracę na cały etat.

Pewne koleje losu spowodowały ogromną zmianę w moim życiu. Do tej pory szyłam kiedy chciałam i co chciałam na potrzeby mojego sklepu. A tu wtem szyję coś diametralnie innego.Zasłony i firany.... To bardzo ciężka i wymagająca praca. Na początku nie zdawałam sobie z tego sprawy,ot kawał materiału który trzeba zamienić w zwis prosty lub upięty;). Oj...Powoli uświadamiałam sobie że to musi być równiutkie szycie ( ww pościeli nie widać,w patchworku każdy pomyśli że tak być miało) ,do tego dochodziły wymiary!!! Każdy z klientów ma na innej wysokości karnisze,inne okna, chce na inną wysokość od podłogi ... Niekiedy ogarniało mnie ogromne zniechęcenie - jak wtedy gdy pani zamówiła sobie firankę na 141cm!!! Dlaczego nie na 140? A potem i tak wróciła by zmienić wymiar ale ja już ją zdążyłam uszyć.Sklep przyjął rezygnację ale moja praca została zapłacona. Ostatnio szyłam znów dziwny wymiar bo zasłony na 168cm a firana na 158cm. Uch....jak ja lubię takie robótki;(. To zajmuje ogrom czasu !!! Firanki są śliskie, często sama siatka a klient chce żeby obszyć boki.A!!A!AA! I szyję ale w zasadzie w powietrzu bo dziura na dziurze.... Jest też materiał tzw "sieć" bo i takoż wygląda.I tu musiałam obszywać jednak ku mojemu zaskoczeniu szyło się przyjemnie;). Boję się reklamacji. Raz wszywałam taśmę marszczącą i maszyna chwyciła w kilku miejscach nitki (taśma ma specjalne nitki i pociągając za nie marszczy się odpowiednio.Są taśmy tzw "ołówkowe" - marszczenie jest jednostajne lub tzw "smoki" tworzące efektowne fale. I sporo innych ale te dwie wymienione są najczęściej stosowane. Klientka przyszła z reklamacją ale z tym uwinęłam się szybciutko,wystarczyło przeciąć kilka niteczek (stosuję podwójny szew dzięki czemu nic nie było widać na zewnątrz.) Kolejne wyzwanie to - przelotki - czyli nabijanie kółek na zasłony i firany. Jest do tego specjalny przyrząd ale ponieważ go nie posiadam,robię ręcznie. Nawet lubię;). I tak się to toczy.Zmęczona jestem bardzo,bo stres,nowa praca,nowi ludzie,bo dojazdy,bo nowe wyzwania itp. Do tego bardzo ciasny boks ww którym szyję.Co drugi dzień tam jestem,biorę więc pracę do domu też,często z braku miejsca i ogromu firany. W mojej pracowni mam spore stoły,spokój i dużo przestrzeni wokół maszyn. Miałam też dwa zamówienia gdzie klientki wymagały starannego obszycia - poduszki ozdobne.W boksie nie ma overlocka,czyli znów do pracowni trzeba było pracę zabrać. I kilka zdjęć tu wrzucę by wam przybliżyć temat;)