wtorek, 11 stycznia 2011

Naśladowczyni

Młoda zobaczywszy moją czapkę,poprosiła o podobną.Zrobiłam szybciorem,pomna iż chodziła w wielkie mrozy z gołą głową ( ależ mam na głowie kaptur mamo ! ) bo nic jej się nie podobało w sklepach.
No i :





A tak na marginesie,czapka przez przypadek chyba ją uratowała.
Poszła do szkoły,poślizgnęła się gdzieś na drodze ( a ma naprawdę dobre buty) upadła i ... głową w krawężnik;/.
Koledzy podnieśli , chcieli zanieśćdo szkoly ale sama doszła,niestety potem ból głowy,wymioty i takie tam.
Wróciła szybko i poszła spać;/.
I dredy właśnie dokręcone,a uderzyła się po tej samej stronie gdzie miała ranę głowy po tamtym ,zeszłorocznym wypadku.
Szit.
A pierwszego stycznia nie wypuściłam jej z domu;>.

sobota, 8 stycznia 2011

Zrobiłam czapeczkę;)

I mitenki do kompletu;)
Teraz mogę śmiało z sunią wychodzić na dłuuuugie spacery.
Hm,tylko że mamy odwilż prawdaż;>

wtorek, 4 stycznia 2011

Psia

Nowy Rok.
Mamy nowego członka rodziny.
Sunia - RUDA,RUDKA. Szczeniak po przejściach,ale oj tam.
mamy ją dokładnie 24 godziny i 30 minut;) a już wiem że nigdy nie oddam.




Chyba wracam do formy;).





 .

środa, 15 września 2010

***

nie chcę smęcić , ten blog stał się tak płaczliwy że wykasowałam wszystkie notki.Bo to nie ja.
Niestety , jednak nie jest dobrze,a nawet jest tak źle że zaczęłam pukać we własne dno...
Śmiejemy się bo co nam zostało i zastanawiamy z której strony nam jeszcze dowalą.
Nie chodzę po blogach ( no może czasem ),nie zaglądam na strony grup , nie mam czasu ,chęci no i nie chciałabym moim wisielczym nastrojem dołować innych.
Na swoim blogusiu coś tam wyskrobię od czasu do czasu i tyle.
Do lepszych czasów, do lepszych...

piątek, 27 sierpnia 2010

Sagarmatha

Kiedy wydaje Ci się że wszystko zmierza ku dobremu bo dzięki pomocy sił wyższych,własnej zaradności i pomocy dobrych znajomych wychodzisz z kryzysu grom uderza znienacka.
Miałam nadzieję że kiedy dzieci dorośleją , kłopoty związane z nimi powinny maleć.
Niestety,to była tylko nadzieja.
Ponieważ żyjemy w ogromnej zależności ( moralnej,uczuciowej itp) od pewnych osób to nie mogę tego zrobić a najchętniej sprzedałabym wszystko i wyniosła się w nieznane.Takiej jazdy bez trzymanki dostarcza nam syn.
Z córką na razie spokój.
Oby jak najdłużej.
Na razie idę się okopać i staram się przetrwać.