jakoś tak się utarło że wiosnę witamy zazwyczaj na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej.
Tym razem padło na Okiennik duży.
jak pięknie,ciepło ,wiosennie,słonecznie i jakie zapachy !
Piesa trzymaliśmy w większości na smyczy ,bałam się by sunia nie spadła w przepaść.
Ale były też łąki,masa zapachów do wywąchania,patyki do rzucania,tarzanie siew suchej zeszłorocznej trawie i biegi!
Wymęczyliśmy Rudkę przeogromnie ,biegała raz do mnie z górki ( co jej się bardzo podobało) , a potem z powrotem do reszty rodzinki.Była tak zmęczona że w samochodzie zapadła w sen błogi;).
Okiennik jak zwykle piękny i groźny.A córka z kolegą prawie że niewidoczni.
niedziela, 13 marca 2011
niedziela, 6 marca 2011
mistrzyni nastroju
to ja nie jestem i stwierdziłam z niemałym smętem iż mając DOM i STOŁY nie mam gdzie zrobić efektownego zdjęcia zastawionego stołu! Wszędzie,no wszędzie dziś i wczoraj i przedwczoraj panoszą się zwały książek,segregatorów i takie tam inne.
Upiekłam drożdżowe rogaliki.Z powidłami śliwkowymi,a potem mi ich brakło, to dałam krem czekoladowy.
I jak tu schudnąć?
Upiekłam drożdżowe rogaliki.Z powidłami śliwkowymi,a potem mi ich brakło, to dałam krem czekoladowy.
I jak tu schudnąć?
czwartek, 24 lutego 2011
żeby był ciąg dalszy
Nie umiem jakoś tego uporządkować , zdjęcia dodały się w cały świat;>>>>
AAAAA jak mnie to wkurza.Ale ok,walczyć nie będę.
wtorek, 1 lutego 2011
do diabła
z zimą.
Kot Kuba przysypia na ręczniku Rudki,no co? Przecież należy pokazać suni kto tu rządzi.
Sunia przysypia słodko na łóżku Młodej , Czarna - na kaloryferze.Dobrze że mamy takie płaskie od góry ,bo obawiałabym się że na tych żeberkowych to kotka by mi się odkształciła na amen;).
Niebo jakby takie bardziej błękitne się robi ale to i tak nie poprawia nastroju.
Byle do wiosny.
Kot Kuba przysypia na ręczniku Rudki,no co? Przecież należy pokazać suni kto tu rządzi.
Sunia przysypia słodko na łóżku Młodej , Czarna - na kaloryferze.Dobrze że mamy takie płaskie od góry ,bo obawiałabym się że na tych żeberkowych to kotka by mi się odkształciła na amen;).
Niebo jakby takie bardziej błękitne się robi ale to i tak nie poprawia nastroju.
Byle do wiosny.
sobota, 22 stycznia 2011
piątek, 21 stycznia 2011
Złośliwości
Uważałam się za osobę tolerancyjną, zlewającą co tam,kto o mnie mówi/myśli.Usiłowałam tłumaczyć ludzi z ich postępowania DO CZASU.
Tak,z wiekiem człowiekowi coraz bardziej nie chce się być miłym,uprzejmym,rozumiejącym,wybaczającym a postanawia robić drobne chociaż złośliwości,żeby poprawić sobie nastrój.
Wkurzył mnie dostawca.
Umówiony był klient na towar,dostawca wiedział,towar dostarczył w umówionym czasie ALE.
Skoro na fakturze widniała jedna,jedyna właściwa pozycja,widziałam naocznie pudło ,z widocznym z daleka rysunkiem,nie przyszło mi do głowy PRZECZYTAĆ co na pudle pisze....
Dzwonię,klient podjeżdża i @!#%!!@# foteliki,te które chciał ale z innej kolekcji...co za tym idzie w innym kolorze.
Wurrrrrrrwa....
Misternie ułożony przeze mnie plan płatności,odbiorów i zamawiania towaru runął był w 5 sekund,bo klient wkurzony nie wziął tych co były,pojechał na targi i wrócić miał dopiero po tygodniu i zapłacić za wymienione już,właściwe foteliki...
-Pani,a kopnij go pani w dupę,rzucił na odchodnym.
Nie,nie kopnęłam ale WYPŁACIŁAM dostawcy ( a raczej temu niefartownemu kierowcy) tysiąc złociszy po....groszu,dwóch groszach,pięciu groszach.złotówkach,dwuzłotówkach i pięciozłotówkach ;>>>>
Aaaa,trzysta złotych litościwie wypłaciłam w banknotach dziesięciozłotowych;>>>>
Afera się zrobiła....
osobiście szefowa do nas dzwonila CZYM SOBIE kierowca na to zasłużył.I że ona na drugi raz takiej wpłaty nei przyjmie.
No halo ? za to prokurator grozi.ja chcę płacić a tu foch ?!?
Nie powiem, lekuchno lepiej się poczułam;))))
Druga sprawa była bardziej upierdliwa i z gatunku nierozwiązywalnych dla nas szaraczków.
Jedna z firm,spółek ze sporym kapitałem postanowiła nam nie zapłacić za reklamacyjny zwrot towaru.
Nie dość że nie potrafili rozwiązać sprawy reklamacji klienta,to jeszcze za nas zadecydowali iż to MY zwrócimy klientowi za wadliwy towar.
Sprawa ciągnęła się już rok trzeci.Zadzwoniła firma windykacyjna,z przytupem scedowaliśmy na nią problem.
I co ?
Ano dało się,dało;)
I kit że za połowę wartości faktury.nasza satysfakcja cenniejsza;.>>>>
Tak,z wiekiem człowiekowi coraz bardziej nie chce się być miłym,uprzejmym,rozumiejącym,wybaczającym a postanawia robić drobne chociaż złośliwości,żeby poprawić sobie nastrój.
Wkurzył mnie dostawca.
Umówiony był klient na towar,dostawca wiedział,towar dostarczył w umówionym czasie ALE.
Skoro na fakturze widniała jedna,jedyna właściwa pozycja,widziałam naocznie pudło ,z widocznym z daleka rysunkiem,nie przyszło mi do głowy PRZECZYTAĆ co na pudle pisze....
Dzwonię,klient podjeżdża i @!#%!!@# foteliki,te które chciał ale z innej kolekcji...co za tym idzie w innym kolorze.
Wurrrrrrrwa....
Misternie ułożony przeze mnie plan płatności,odbiorów i zamawiania towaru runął był w 5 sekund,bo klient wkurzony nie wziął tych co były,pojechał na targi i wrócić miał dopiero po tygodniu i zapłacić za wymienione już,właściwe foteliki...
-Pani,a kopnij go pani w dupę,rzucił na odchodnym.
Nie,nie kopnęłam ale WYPŁACIŁAM dostawcy ( a raczej temu niefartownemu kierowcy) tysiąc złociszy po....groszu,dwóch groszach,pięciu groszach.złotówkach,dwuzłotówkach i pięciozłotówkach ;>>>>
Aaaa,trzysta złotych litościwie wypłaciłam w banknotach dziesięciozłotowych;>>>>
Afera się zrobiła....
osobiście szefowa do nas dzwonila CZYM SOBIE kierowca na to zasłużył.I że ona na drugi raz takiej wpłaty nei przyjmie.
No halo ? za to prokurator grozi.ja chcę płacić a tu foch ?!?
Nie powiem, lekuchno lepiej się poczułam;))))
Druga sprawa była bardziej upierdliwa i z gatunku nierozwiązywalnych dla nas szaraczków.
Jedna z firm,spółek ze sporym kapitałem postanowiła nam nie zapłacić za reklamacyjny zwrot towaru.
Nie dość że nie potrafili rozwiązać sprawy reklamacji klienta,to jeszcze za nas zadecydowali iż to MY zwrócimy klientowi za wadliwy towar.
Sprawa ciągnęła się już rok trzeci.Zadzwoniła firma windykacyjna,z przytupem scedowaliśmy na nią problem.
I co ?
Ano dało się,dało;)
I kit że za połowę wartości faktury.nasza satysfakcja cenniejsza;.>>>>
wtorek, 11 stycznia 2011
Naśladowczyni
Młoda zobaczywszy moją czapkę,poprosiła o podobną.Zrobiłam szybciorem,pomna iż chodziła w wielkie mrozy z gołą głową ( ależ mam na głowie kaptur mamo ! ) bo nic jej się nie podobało w sklepach.
No i :
A tak na marginesie,czapka przez przypadek chyba ją uratowała.
Poszła do szkoły,poślizgnęła się gdzieś na drodze ( a ma naprawdę dobre buty) upadła i ... głową w krawężnik;/.
Koledzy podnieśli , chcieli zanieśćdo szkoly ale sama doszła,niestety potem ból głowy,wymioty i takie tam.
Wróciła szybko i poszła spać;/.
I dredy właśnie dokręcone,a uderzyła się po tej samej stronie gdzie miała ranę głowy po tamtym ,zeszłorocznym wypadku.
Szit.
A pierwszego stycznia nie wypuściłam jej z domu;>.
No i :
A tak na marginesie,czapka przez przypadek chyba ją uratowała.
Poszła do szkoły,poślizgnęła się gdzieś na drodze ( a ma naprawdę dobre buty) upadła i ... głową w krawężnik;/.
Koledzy podnieśli , chcieli zanieśćdo szkoly ale sama doszła,niestety potem ból głowy,wymioty i takie tam.
Wróciła szybko i poszła spać;/.
I dredy właśnie dokręcone,a uderzyła się po tej samej stronie gdzie miała ranę głowy po tamtym ,zeszłorocznym wypadku.
Szit.
A pierwszego stycznia nie wypuściłam jej z domu;>.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


