wtorek, 11 września 2012
pośpiech
praca,praca...
Chciało się czegoś nowego?
Chciało.
To teraz trzeba się tym zająć.
Nie powiem ,lubię te moje zajęcia ale jakoś trudno mi ogarnąć WSZYSTKO na raz.
Pracownia w zasadzie urządzona.Lubię tam siedzieć odcięta od rzeczywistości,obserwuję ptaki na świerku.Słucham radia,nikt mi nie przeszkadza,pełno tam ciepła i słońca.
Towarzyszą mi koty.Czarna chowa się gdzieś w zakamarach,Kuba urzęduje w słonecznej plamie.
I tak to leci dzień za dniem.
piątek, 27 lipca 2012
walczę,działam i...
czasami ręce opadają i nadchodzi NIECHCIEJ.
Kupiłam sklep internetowy całkiem fajny,idealny dla mojej działalności ,tak mi się przynajmniej wydaje i teraz czekam na to,by stworzył coś grafik.Zapłaciłam niemałe pieniądze a jako próbny szkic otrzymałam COŚ.
Coś,co okazało się brzydką sztampą.Pani po prostu wzięła jeden z tysięcy wałęsających się po necie szablonów ,dała jakieś tam byle jakie kolory i wstawiła moje logo;/.
Po prostu fuj...
Napisałam co o tym myślę.I o braku kontaktu- przecież tworząc coś,wypadałoby podpytać mnie co ja lubię za kolory np.Przecież powinna mi podesłać jakieś hm,obrazki,rysunki,fotografie,no cokolwiek żeby uzmysłowić sobie co ja preferuję i jakoś dograć wygląd strony sklepu !
Skoro to ma być moje miejsce pracy to powinno mieć swój klimat,powinno zapadać w pamięć .
No nic.Czekam na ciąg dalszy.
poniedziałek, 2 lipca 2012
no to JEST
teraz trzeba otrzepać pióra i zabrać się do pracy !
Za kilka dni dostanę oficjalnie podpisane pismo ,bo wczoraj byliśmy z żyrantami w Urzędzie.Jakby na to nie patrzeć jestem z moimi dobroczyńcami związana cyrografem na śmierć i życie...
Bardzo się denerwowałam,bo i sytuacja niecodzienna,bo upał,bo - a co będzie jak mi beneficjent UMRZE ? zapytał jeden z żyrantów.
No to jest pan ugotowany,odrzekła zgodnie z prawdą urzędniczka...
-
Wiesz,nie jest tak źle szybko odparłam.Pierwszy zgon w mojej rodzinie to 53 lata...mam jakby nie było jeszcze ROK przed sobą.
I tym pozytywnym akcentem;D
czwartek, 21 czerwca 2012
cuda się zdarzają
od kiedy pamiętałam zazwyczaj większość ważnych rzeczy o których myślałam,marzyłam spełniało się bez większych problemów.
To co innym z oporami,żmudnie,lub wcale mnie ot tak,bo chciałam;D.
Przez ostatnich kilka lat bywało różnie.Jednak jak teraz tak myślę wszystko dążyło do wyprostowania pokręconych ścieżek,bo przecież powychodziłam wspólnie z Osobistym z przygnębiających spraw z tarczą i na czas!
I teraz jakby ukoronowaniem tego wszystkiego JEST.JEST zgoda.
Mam banana na paszczy;D
Za kilka dni podpisujemy.
Wdech,wydech.Idziesz Matyldo na głęboką wodę sądzę że warto;D
środa, 13 czerwca 2012
bez tytułu
dawno tu nie zaglądałam.Życie prze do przodu,zmiany się dzieją to i na bloga czasu nie ma.Szycie też zamarło bo postanowiłam zamienić to co lubię robić po godzinach pracy w pracę i coraz ciężej mi dopinać końcówkę.
Dotacja.
Dostałam.
Wygrałam konkurs z 300 osób dostało ją 100.
Powinnam latać na wysokości lamperii.No ale,brak mi jednej zgody do szczęścia.
Jednej maleńkiej zgody.
Bo osoba która wyraziła takową wycofała swoje poparcie z powodów rodzinnych.
Mam niewiele czasu i brak mi pomysłu.
I tak to.
czwartek, 26 kwietnia 2012
sobota, 14 kwietnia 2012
te koty...
znów mnie naszło na przytulankę.
Koty w domu,koty w szyciu ;).
a tak jakoś wyszło,że rodzinka ma bardziej NATURALNEGO :D.Chcieli to mają.Potrafię.
Córce to bardziej królika przypomina,ale oj tam.Wszak to moja radosna tfurczość,prawda?
Subskrybuj:
Posty (Atom)




