Pokazywanie postów oznaczonych etykietą artquilt. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą artquilt. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 sierpnia 2020

Kolejna narzuta,tym razem chłopska ;))

Odleżały się szmatki należycie.Nawet nie pamiętam ile lat niektóre jeansy.Kiedyś tam pocięłam,wyprałam i znów odłogiem zalegały na półce.W końcu ,kiedy ściany w sypialni wymalowane na niebiesko,to trzeba było się ruszyć i uszyć bo się by wpisywała w trend;).

Wymyśliłam że będzie najprościej jak się da czyli z kwadratów,największych jakie mogłam uzyskać z nogawek czyli 20*20cm.
Docięłam resztę z weluru elastycznego - mięciutki,miły w dotyku idealny oraz z resztek obiciówki którą też zbierałam czas jakiś korzystając z wyprzedaży w pracy.Obiciówki tej miękkiej ,delikatniejszej i też idealnie mi się tu zgrały te szmatki.

Jeszcze trzeba było ułożyć jakoś z sensem,nawet fajnie wyszło;))).

Szyłam też przerwami,długo jak na mnie.Nie wiedziałam co dać na podbitkę i czy kanapkować czyli w środek dawać włókninę.
Nie,w końcu bez wkładki tylko przestębnowałam po szwach a podbitka to kolejny materiał z przeceny.Drogi ,gruby welur,nadał się tu idealnie !

czwartek, 26 marca 2020

Na krawędzi....lub Balans acz ta pierwsza nazwa bardziej oddaje mój nastrój


Nie wytrzymałam i zmieniłam lekko tło.Uważam że teraz jest perfekt! :))))


Przy szyciu tego patchworku (quiltu? bo już się pogubiłam w tej nomenklaturze słuchając moje bardziej w temacie siedzące koleżanki;).
Wiele lat temu w pojechaliśmy z dziećmi nad morze i zrobiłam zdjęcie.Gdzieś w okolicach Gdyni/Gdańska o ile pamięć nie zawodzi;).Potem na podstawie tego zdjęcia rysowałam ,nawet na laptopie i powstało takie coś:



Nawet chciałam ten rysunek uszyć do Pragi na wystawę,jednak przeważył "UPAŁ".Teraz przyszła w końcu pora na niego.Świetnie oddaje mój nastrój...

Od zawsze miałam atawistyczny lęk przed WIELKĄ wodą.Boję się wyimaginowanej powodzi....I takie tam lęki i stęki
(mam za sobą dwa morskie rejsy na jachcie łupince bo co to jest 12,5m+ papiery że przeżyłam na nim sztorm 10 w skali Beauforta.....Mam za sobą wiele spływów kajakowych ....żeby nie było.Ale mam ogromne opory żeby wsiąść na stateczek wycieczkowy ,przepłynąć promem czy też.....dojść do morza.
Durne to ale droga przez las,ptaszęta świergolą,pachnie cudnie i słyszysz TEN SZUM.Bardzo szybko pokonuję drogę by przekonać się że WIELKA WODA jest na swoim miejscu a nie gna mi na przeciw.


Jak patrzę na to granatowe morze to czuję niepokój.No i ten MIM balansujący na tych gwiazdoblokach. Mim miał parasolkę ale uważam że dmuchawiec lepiej oddaje sytuację/mój strach/obawy.

Technika : aplikacja z surowym brzegiem

Wymiar : mniej więcej 60*80cm

Pikowanie - z wolnej ręki

Zastanawiam się czy nie dodać pikusiów na niebie w części prawieżebiałej.Nie wiem czy wtedy niebo nie straci lekkości....Drażni mnie jednak linia przeszycia- tam tonowałam lodowy błękit białym woalem.U góry pikowałam Wiatr.....



Takie były początki a potem jakoś poszło.....Lubię szyć kiedy czuję moją pracę sercem i duszą.Kiedy przelewam osobiste emocje na materiał.



Doskonale się bawiłam szyjąc - Wiatr- chyba mi to nawet wyszło;).
Skupiłam się też na gwiazdoblokach.Wykorzystałam niewielki skrawek/odpad materiału jaki mi przez przypadek został z szytego w domu zamówienia.Doskonale się do tego nadawał.


bardzo pasował mi tu DMUCHAWIEC.Jego ulotność,delikatność.Zarys wykonany jest szarą nicią ,całość srebrną.Szkoda że tak słąbo widocczny jest na zdjęciach;(.



A tak wygląda teraz moja ściana nad biurkiem.Wisiała "ŁĄKA" ale jej czas przeszedł.:)


Zmieniłam tło bo mnie irytowała linia pośrodku jaśniutkiego tła.No wiem że chmury i takie bywają ale jednak.....dodałam trochę wiatru i pierzastych obłoków;))))......Tył też pokazuję,ta technika bez problemu umożliwia pikowanie już po dodaniu lamówki.Było tak:

wtorek, 30 stycznia 2018

Spacer pod drzewem kwitnącej wiśni KONIEC



Narzuta uszyta !!!!!!!!!!!!
Bolą mnie palce a raczej opuszki bo wykańczałam ręcznie.Czyli igła z nitką....
A tak wygląda na zdjęciu z komórki.Chciałam się pochwalić ale chyba lepiej kolory by oddało światło dzienne.



Uważam że to kawał dobrej roboty.
Wymiary tej pracy to 240*240cm....Ogromna i ciężka co nie każdy wie.Bardzo trudno się manewruje takim kawałkiem tkanin pod ramieniem maszyny.Ciężar powoduje że trzeba mocno napinać mięśnie by szew szedł prosto a jak pikujesz....
Jestem z tej pracy DUMNA:)))))).
Masa pracy.Ale efekt sądzę że zadowoli klientkę.
Pikowanie w pasie bocznym to - wachlarz .A po pasie różowym pojechałam paskami.Świetnie się prezentują.
Na łownym obrazie pikowałam w kwaity wiśni oraz w ...."powietrze".Dodatkowo wypikowałam jako przeciwwagę dla pnia wiśni rysunek - górskich szczytów i bambusowych pędów.Dodałam tam srebrną nitkę.
Równałam brzegi linijką i od razu kolorową fastrygą zaznaczałam właściwą linię brzegu.
Tył pracy to satyna w róże do tego pas szarej,francuskiej bawełny.Zakryłam pikowanie chociaż....cóż,żałuję bo całkiem nieźle wyszło.Szare płótno doszywałam ręcznie,aby urealnić pracę "w japońskim stylu" dodałam widoczny ścieg grubą nicią-stąd bolące opuszki.
Główne postacie mają kimona ze sztucznego jedwabiu i satyny oraz ONA ma wstawkę z materiałów podesłanych mi przez super znajomą "malmir".Wyszło cudnie!!! Same kimona jak i część tyłu pracy to znów łaskawość mojej dobrej koleżanki demirji;)))).

środa, 27 grudnia 2017

Narzuta w stylu japońskim czyli czyżyk ptaszek z charakterem

bywa że nie mam pomysłu.Bywa.Jest też tak,że pomysł przychodzi nagle.Coś tam kiełkuje powoli i nagle,wtem wiem co i jak szyć.
Bywa też i tak,że to klient narzuca pomysł.Bo szyć trzeba wg określonego schematu.I nie ma to tamto,kolory wybrane,rozmiar wybrany,temat wybrany.
Czasem temat jest swojski jak łąka czy chata pod lasem a czasem trudniejszy bo nieznany.
I nawet nie wiesz jakie materiały użyć by praca nie odbiegała za bardzo od oczekiwań klientki.
Kwiaty polne są mi znane i lubiane ale to co mam uszyć trochę odbiega od utartych schematów.
Zanurzam się w sztukę,oglądam szkice,obrazki,nawet patchworki.Zwracam uwagę na ubiór,wygląd twarzy,charakterystyczne rośliny ,oszczędność tła itp.
O jej,dość tych wymądrzeń bo to nie tak działa.
Za oknem, w tym moim nibyogródku rośnie bardzo stara wiśnia-szklanka.W zasadzie to prawie że spróchniała,tylko szkoda wyciąć.Jednak kiedyś już próbowaliśmy i tuż przy ziemi na pniu widać ślad piły.
Tego roku pięknie zakwitła,nie miałam serca dokończyć wycinki wpatrując się w cudnie ukwiecone drzewo...
No ale stąd wiem i znam kwiaty wiśni.Raczej trochę inne niż te co będę szyć ale jednak...
Szukałam materiałów odpowiednich do tej pracy.Ciężko. na razie mam wypełnienie,tło i drzewo wiśni.
A raczej zarys,kontury drzewa.Jutro wezmę się za kwiaty.A potem ...potem zobaczymy.
A i dodałam ptaszki.Uważam że nieźle pasują;)))).

środa, 20 grudnia 2017

serca,serducha,serduszka i szyje się kolejna narzuta

Narzuta szyje się DLA MNIE tym razem.
Stara,bardzo lubiana przez nas i hmmm,zwierzynę domową jest bardzo wysłużona,popruta miejscami(zszywałam chyba milion razy) i no tak,w pewnych miejscach pocięta przeze mnie nożyczkami.Bo jak się ma pracownię w sypialni a łoże to stół?!?
Na razie okazała się za krótka.Będą na wierzchu aplikacje bo jest za mroczna,już są zresztą naszyte ale z prezentacją poczekam na finał szycia.Chociaż nie wiem czy skończę przed świętami acz bardzo bym chciała,jednak trzeba jechać po materiał a kierowca zapracowany;).



Wczoraj odkryłam rzecz niesłychaną!!! Otóż zgłosiłam się do pewnej akcji charytatywnej - szyjemy kołderkę na WOŚP w mojej grupie patchworkowej .Szyjemy z kwadratów na których są naszyte,wszyte czerwone serduszka.A!A!A! ja zadeklarowałam że uszyję trzy...i miałam to wysłać do końca grudnia a jest...no jest 20.
Niemniej dziewczyny szyją 5 stycznia to na pewno dojdzie list .Mam nadzieję,bo chciałabym się przyłączyć jak najbardziej.

niedziela, 10 grudnia 2017

Widok z okna,gil i narzuta gigant



tak ,skończyłam!!!
Nie było łatwo .Szyłam ją przez dziesięć dni i to po osiem do dziesięciu godzin dziennie. Tak,mam za sobą przeszło 100 godzin wycięte z życia.
Czy mi się to opłaciło?
Jeśli chodzi o stronę finansową to nie poległam ale i w zasadzie niewiele zarobiłam.Koszty materiałów się zwróciły i trochę na górkę.
Niemniej praca nad narzutą dała mi dużo.Ogarnęłam temat,nie bałam się że nie dam rady,myślę że przepięknie mi wyszła czyli nauka w las nie poszła ;))))




Ominęłam w zasadzie temat pikowania przez trzy warstwy.Tak,tego się bałam na tej ogromnej przestrzeni,bo mając domową maszynę mogłam się bardzo nad tym natrudzić i niekoniecznie wyszłoby tak jak chciałam.
Pikowanie przez trzy warstwy zostawiłam na sam koniec,czyli w zasadzie bordiurę.


Środek pracy - obraz "widok z okna" szyłam i pikowałam osobno.Dopiero potem dodałam boki w wymaganej szerokości.
Bardzo jestem zadowolona z drzewa i gałęzi na której siedzi GIL !!!





Aby urealnić pień drzewa dodałam opalizującą lekko,szarą siateczkę.I przepikowałam.Fajnie to wyszło.

Tył czyli plecki to mikrofaza i ta sama francuska delikatnie szara bawełna co z przodu.


Lamówka również z tej samej bawełny.Fajnie się odcina od grafitowego pasa przepikowanego dość mocno.Lubię taki wzór,efektownie wygląda z daleka i bliska.


Jak widać dałam kolorowy pasek z tych materiałów z których szyłam okna w bloku.Sądzę że to też ciekawie wyszło.Podzieliłam a raczej przepikowałam go wzdłuż i jedną część dodatkowo w hm,liście? A może łezki? Jak kto woli;)))
Bardzo z niej jestem dumna;)))) Końcowy wymiar to : DWA I PÓŁ METRA NA DWA I PÓŁ METRA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
A tak wygląda po zlożeniu.....;))))


W środku włóknina silikonowa.